Śmiertelna pułapka BRD

24 września 2024 r. wszystkie media pokazywały zdjęcia i filmy z wypadku na drodze 1930G – ul. Słoneczna w Otominie, powiat gdański, województwo pomorskie. 77-letni kierowca Hyundaia i jego żona zginęli wskutek wjechania w betonową szykanę, która według zamierzeń zarządcy drogi miała służyć zwiększeniu bezpieczeństwa.

Na zdjęciach opublikowanych m.in. w portalu Trojmiasto.pl można wciąż zobaczyć skutki zderzenia auta z betonowym kręgiem.

Po wypadku wystąpiłem do Starosty Gdańskiego o projekt organizacji ruchu dla tej drogi oraz protokoły z obowiązkowych kontroli. Organ zarządzający ruchem udzielił odpowiedzi z blisko miesięcznym opóźnieniem i przesłał projekt organizacji ruchu stworzony już po wypadku. Wszyscy skupili się na miejscu tragicznego wypadku – do tego stopnia, że nawet sposobowi montażu nowych szykan poświęcono odrębną stronę z uwagami pismem ręcznym.

Starosta Gdański bazując na pozytywnej opinii Komendanta Powiatowego Policji w Pruszczu Gdańskim 7 października zatwierdził ten projekt bez uwag.

A wystarczy chwila spojrzenia na ten projekt, znając tylko przepisy Prawa o ruchu drogowym i rozporządzenia o znakach, by zauważyć kilka istotnych błędów.

Znaki B-43 pod D-42 i B-44 pod D-43

Znak zakazu umieszczony pod tablicą D-42 obowiązuje do znaku D-43 lub kolejnego D-42. A tymczasem na każdym połączeniu tej drogi z drogami bocznymi jest umieszczony znak D-44 odwołujący to ograniczenie:

Oznacza to, że zarówno Policja z Pruszcza Gdańskiego, jak i Starosta Gdański nie mają pojęcia o znaczeniu, ale i sposobie umieszczania oznakowania. Nie bez winy jest też autor projektu – jedna z czołowych firm w tej branży.

Wracając do obowiązkowych kontroli drogi – w 2022 i 2023 r. była przeprowadzana kontrola stanu technicznego drogi. W każdym z tych raportów pojawiała się lakoniczna informacja o tych betonowych szykanach – nazwano je ograniczeniem skrajni:

W raporcie z 2022 r. jedna z tych szykan została uchwycona na zdjęciu wykonywanym co 150 m (prawa fotografia):

Ale dla zarządcy drogi najważniejszy był wynik kontroli:

Czyli powstał papierek, który teoretycznie zdejmował odpowiedzialność z zarządcy – przecież wszystko jest w porządku.

W związku z tym wystąpiłem do Wojewody Pomorskiego o podjęcie działań w trybie nadzoru. Zmotywowany przez organ nadzoru Starosta Pomorski zabrał się do pracy i odkrył, że to co zatwierdził 4 miesiące wcześniej zawiera błędy.

Teraz czekam na zatwierdzenie nowego projektu. Zobaczymy, jak został poprawiony i czego się nauczyli projektant, policjanci i starosta.

Powyższa historia pokazuje, że nawet śmierć starszego małżeństwa nie zmobilizowała Starosty Gdańskiego do prawidłowego wykonywania swoich obowiązków zarządzającego ruchem i zarządcy drogi. A takich organów jest w Polsce ok. 400, w większości z nich problemy są podobne – brak wiedzy i chęci dokładnej analizy.